Kiopek – pies Stanisława Augusta Poniatowskiego

Reklama

Koronowane głowy również (a może szczególnie) potrzebują dobrego, lojalnego przyjaciela, który będzie wiernie trwał u ich boku. Nietrudno się domyślić jak cieżko jest znaleźć kogoś zaufanego w kręgach władzy. Bardzo często zdarzało się tak, że władca mógł tak naprawdę zaufać tylko sobie i swojemu zwierzakowi. Praktycznie każdy władca miał swojego ukochanego pupila, najczęściej jednej, konkretnej rasy. Kim był zatem Kiopek, pies Stanisława Augusta Poniatowskiego? 

Kopek – co warto o nim wiedzieć? 

Niestety nie do końca wiadomo jakiej rasy był Kiopek, ponieważ przekazy na ten temat są dość zróżnicowane. Kiopkowi został poświęcony wiersz Stanisława Trembeckiego pt. „Potret Kiopka”, ulubionego psiaka króla. Mimo tego, że tytuł wskazuje na to, że psiak by szpicem, z innych źródeł wynika, że był raczej yorkshire terierem! 

Okazuje się, że Kiopek był ulubieńcem całego dworu. Z psiakiem szybko zaprzyjaźniła się córka siostrzenicy króla, Izabela Mniszchówna. Poprosiła nawet, by psiak mógł jej towarzyszyć w trakcie pozowanie do rodzinnego portretu, który wyszedł spod pędzla nikogo innego, a Marcello Bacciarelliego. Nie było jednak łatwo przekonać króla, by użyczyć swojego ulubieńca do pozowania mistrzowi. Królewska korespondencja pokazuje, że Stanisław pisał do swojej rodziny prosząc i sugerując, żeby do portretu zaangażowali po prostu psiaka podobnego do Kiopka. Dzięki temu pies nie musiałby odbywać specjalnie podróży z Grodna do Warszawy, co dla małego psiaka jest niemałym wysiłkiem. Sam lokaj monarchy, Brunet, sprzeciwiał się podróży malucha. 

Ostatecznie jednak króla udało się przekonać, dzięki czemu Kiopek został uwieczniony na rodzinnym portrecie. Mimo tego, że podróż była z pewnością męcząca, miał on w pobliżu świetne towarzystwo – żonę wyżej wspomnianego lokaja, Panie Brunetową. Wyobraźcie sobie jak bardzo musiała być godna zaufania, że król powierzył jej w opiekę swojego ukochanego, delikatnego i kruchego przyjaciela. 

Król Stanisław, jako, że nie miał czasu ani chęci odbywać podróży tylko po to, by towarzyszyć swojemu psiakowi podczas pozowania do portretu, napisał list do mistrza Bacciarelliego, w którym zawarł dokładne wskazówki dotyczące tego, w jaki sposób malarz powinien przedstawić oczy, nos i wszystkie inne części ciała psiaka. Uważał, że widzi on swojego zwierzaka jako najpiękniejszego na świecie i chce, by wszyscy również dostrzegli jego urodę. 

Psiak był bardzo zadbany – jego kąpiele odbywały się codziennie, jako pierwszy odwiedzał sypialnię króla i jako ostatni ją opuszczał. Uczestniczył w obiadach czwartkowych, pozwał wszystkie inne psy z wyższych sfer. Niestety po III rozbiorze psiak udał się ze swoim Panem na wygnanie do Grodna. Jego poziom życia do końca jego dni był wysoki, choć o wiele mniej było w nim przygód. 

Reklama

Kiopek był zatem niejako muzą poetów i malarzy. Mimo tego, że jego imię nie było zbyt wyszukane, ponieważ oznaczało z tureckiego „kopek”, czyli psa, wieź, jaka wytworzyła się między królem a tym maluchem, zapisała się na kartach historii. 

Warszawa. Zamek Królewski. Marcello Bacciarelli. Portret Michała Jerzego Mniszcha z córką Elżbietą i psem Kiopkiem. 1795. Materiały Zamku Królewskiego w Warszawie

Autor: Maja Magiera

Opiekunka 3 wspaniałych kotek i jednego kochanego pudelka miniaturki. Przyszła behawiorystka, a obecnie studentka ostatnich lat psychologii. Ma nadzieję stworzyć kiedyś dom tymczasowy i uratować od bezdomności, i samotności tyle zwierząt, ile tylko będzie w stanie. Zobacz więcej wpisów

Reklama

Podobne artykuły

Reklama

Czytaj dalej

Dodaj komentarz