Ptaki miejskie w Australii są coraz bardziej agresywne!

Ptaki żyjące w mieście powoli zdają sobie sprawę z tego, że ludzie nie są dla nich groźnymi drapieżnikami. Są więc coraz bardziej śmiałe i wykorzystują każdą okazję na łatwe zdobycie pożywienia.

W Australii żyje Ibis Biały, który w Polsce jest tak popularny i znienawidzony jak gołąb. Nie wszyscy oczywiście mają takie podejście, ale jest część ludzi, którzy traktują te ptaki jako bezduszne, złowrogie, nieustraszone i przerażające. Są artykuły, mówiące o tym, że powinny występować w kultowym horrorze „Ptaki” Hitchcocka. Ogród zoologiczny w Sydney.

Kolejnym ptakiem uprzykrzającym życie Australijczykom jest sroka. Te ptaki bywają tak bezczelne, że próbują wyrwać ludziom jedzenie z dłoni i latają nad nimi hałasując i trzepocząc skrzydłami, aż Ci nie oddadzą im „ofiary”.

Ekolog behawioralny, dr Andrew Katsis z Uniwersytetu Flinders, mówi, że agresywny ptak to zwykle samiec z pary lęgowej. To zwykle ojciec, który walczy o pożywienie i bezpieczeństwo swoich dzieci. Zaczyna to przypominać prawdziwą dżunglę, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie każdego dnia.

Niektórzy dziwią się, ptaki mogły się, aż tak zadomowić w dużych miastach i po części podziwiają ich zdolność przystosowania się do takich warunków. Sean Dooley z Birdlife Australia opowiedział się za ibisami, twierdząc, że ptaki celowo przybyły do miast, po tym jak ludzie rokrocznie niszczą ich środowisko naturalne.

Dwadzieścia lat temu ciężko było spotkać ibisa w miastach. Teraz ich długie dzioby, które są zaprojektowane do wyławiania larw i owadów zbierają resztki wczorajszych kebabów z pojemników na śmieci.

Reklama

Dooley twierdz, że agresja, którą obecnie da się dostrzec, to nie ludzka ornitofobia, tylko fakt. Ptaki miejskie odnoszą znaczące sukcesy. Kiedy atakują człowieka z pożywieniem ten dla świętego spokoju rzuca mu jedzenie lub co gorsza – sam je dokarmia. Siłą rzeczy ptaki stają się bardziej odważne w poszukiwaniu pożywienia, gdy stają się świadome jak to działa. Zaczynają wykorzystywać nowe sposoby wymuszania na ludziach oddania im jedzenia, a poza tym coraz bardziej przyzwyczajają się do przebywania z ludźmi i już w ogóle się ich nie boją.

Zapisz się na newsletter!

Autor: Olga Weselak

Właścicielka psa, kota i konia. Instruktorka jazdy konnej z legitymacją Polskiego Związku Jeździeckiego i saddle-fitter. W czasie deszczowej pogody przenosi ślimaki z chodnika na trawnik.

Reklama

Podobne artykuły

Reklama

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Reklama