Koci katar – objawy i leczenie

Koci katar to choroba, której nazwa może być co najmniej myląca – w przypadku ludzi katar jest niekomfortowym, ale też niegroźnym schorzeniem, o którym żartobliwie mówi się, że leczony trwa tydzień, a nieleczony 7 dni. Niestety koci katar jest potencjalnie dużo bardziej niebezpieczny dla zdrowia pupila i może doprowadzić do utraty wzroku, zapalenia płuc, a nawet śmierci. Warto więc umieć rozpoznawać objawy tej choroby i w porę zareagować.

Koci katar – co warto o nim wiedzieć?

Koci katar to wirusowe zakażenie górnych dróg oddechowych. Jest to niestety bardzo poważna choroba, która może się skończyć nawet śmiercią zwierzęcia. Występuje szczególnie często u małych kociaków, które zbyt wcześnie zostały oddzielona od matki – w mleku kotki znajdują się bowiem przeciwciała, które pozwalają młodym zbudować odporność organizmu na wirusy.

Zważywszy na fakt, że główny winowajca kociego kataru – wirus FHV-1 – występuje często w środowisku, młody kot może go bardzo łatwo złapać i zachorować. Jest to jeden z wielu powodów, dla których nie należy przedwcześnie oddzielać młodych od matki – zanim nie będą gotowe na szczepienia ochronne, powinny mieć dostęp do naturalnych sposobów budowania swojej odporności.

Istotne jest też, żeby zdawać sobie sprawę, że kota mającego za sobą chorobę kociego kataru niekoniecznie można uznawać za w pełni zdrowego. Wirus FHV-1 jest częścią większej rodziny wirusów, w skład której wchodzą także znane ludziom wirus ospy wietrznej czy opryszczki pospolitej. W związku z tym teoretycznie wyleczone zwierzę może później być bezobjawowym siewcą choroby, która przejdzie w postać utajoną. Oznacza to, że w momencie kiedy kot będzie w danym momencie narażony na przeżywanie jakiegoś większego stresu (np. przeprowadzka, nowe zwierzę w domu lub ciąża), choroba będzie mogła potencjalnie powrócić.

Koci katar – przyczyny

Przyczyną kociego kataru mogą być różnego rodzaju wirusy. Najczęściej pojawiającym się w przypadku kociego kataru jest wirus FHV-1 – herpeswirus kotów typu 1. Wirus może wejść w kontakt z błoną śluzową górnych dróg oddechowych i zazwyczaj zakażenie będzie przede wszystkim właśnie w obrębie miejsca, którym przedostał się do organizmu. Sprawę dodatkowo skomplikować może obecność bakterii, takich jak mycoplasma pneumoniae, bordatella bronchiseptica czy chlamydia psittaci bacteria. Pod ich wpływem może dojść do wtórnego zakażenia.

Drugim w kolejności, jeśli chodzi o częstotliwość występowania, jest wirus FCV-1, czyli kaliciwirus kotów. Rozprzestrzenia się on czasem za pośrednictwem środowiska, ale przede wszystkim poprzez bezpośredni kontakt z chorym kotem lub takim, u którego choroba jest w stanie uśpienia. Przyczyną kociego kataru mogą też czasami być same bakterie, występujące w tym wypadku bez zakażenia pochodzenia wirusowego.

Reklama

Koci katar – objawy

Objawy kociego kataru będą różniły się w zależności od tego, jak wiele patogenów spowodowało infekcję. Pierwsze z nich pojawią się po 2 – 4 dniach od momentu zarażenia. Będzie można wtedy zaobserwować u kota przede wszystkim właśnie katar czyli wypływ surowiczy z nosa, ale także łzawienie i zaczerwienienie oczu oraz wypływy z worków spojówkowych. Na gałce ocznej mogą rozwinąć się niepokojące zmiany, takie jak zapalenie rogówki z owrzodzeniem. Do tego u kota chorego na koci katar może występować kaszel i kichanie, jak również obfite i pieniste ślinienie się.

Kolejnymi, behawioralnymi objawami, które mogą wskazywać na koci katar jest ogólny spadek energii i chęci do życia – koty stają się apatyczne i tracą zainteresowanie światem, a do tego zmniejsza się ich apetyt, przez co mogą zacząć tracić na wadze. Ostatnim czynnikiem, który moża wziąć w tej sytuacji pod uwagę, jest podwyższona temperatura i gorączka.

W zależności od tego, czy w czasie trwania infekcji doszło dodatkowo do wtórnego zakażenia bakteryjnego, objawy kociego kataru mogą ustąpić po około 4 do 7 dni (najpóźniej po 2 – 3 tygodniach) lub utrzymywać się dłużej. W przypadku potencjalnych powikłań bakteryjnych wystąpić mogą dodatkowo takie objawy jak rozwolnienie czy wymioty.

Rodzaj zakażenia można rozpoznać po charakterze wypływów z oczu kota – w przypadku wypływu typowo wodnistego można liczyć, że infekcja jest jedynie o podłożu wirusowym. Jeśli natomiast zaobserwuje się kolory brązowy lub żółty czy zielony, wskazywało to będzie na wypływ ropny, a więc prawdopodobne występowanie dodatkowo bakterii.

Koci katar – leczenie

Koci katar to choroba, której absolutnie nie wolno ignorować. Zmiany, jakie zachodzą na gałce ocznej kota, mogą doprowadzić do sytuacji, w której zwierzę straci wzrok. Ponadto może się się u niego rozwinąć wtórne zapalenie płuc, a sama choroba stanowi zagrożenie dla życia zwierzęcia – wizyta u lekarza weterynarii jest w związku z tym niezbędna. Specjalista będzie też w stanie dokładnie zdiagnozować, z jakimi patogenami ma się do czynienia w tym konkretnym przypadku i dostosować do tego leczenie.

Najczęściej wykorzystywane będą antybiotyki, które pomagają zwalczać powikłania bakteryjne i wzmacniają odporność kociego organizmu. Zważywszy na fakt, że wirus może pozostawać w organizmie kota i czasowo się uaktywniać, zalecana jest profilaktyka polegająca na podawaniu kotu leków zwiększających odporność w okresach, kiedy choroba może na nowo się rozwinąć.

Jeszcze do niedawna powszechnie stosowana była lizyna dla kota (aminokwas L-Lizyna), która miała hamować replikację wirusów i skutecznie zwalczać różne formy kociego kataru, jednak współczesne badania wskazują, że nie tylko nie spełnia ona tych oczekiwań, ale może w dodatku powodować skutek odwrotny do zamierzonego i de facto wyrządzać w organizmie szkody.

Najskuteczniejszą formą walki z podstępną chorobą, jaki jest koci katar, jest właściwa profilaktyka, a więc przede wszystkim szczepienia ochronne wykonywane tak szybko, jak to tylko będzie możliwe u młodego kociaka, a następnie kontynuowane i systematycznie odnawiane w kolejnych latach. Jest to metoda zdecydowanie skuteczniejsza niż lizyna (chociaż również nie w 100 procentach ze względu na potencjalne mutowanie szczepów kalciwirusa i herpeswirusa).

Zapisz się na newsletter!

Autor: Anna Iżyńska

Reklama

Podobne artykuły

Reklama

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Reklama