Czarny kot - symbolika

Czarny kot – pech czy szczęście? – Przesądy i symbolika czarnych kotów

W naszej kulturze kojarzymy czarnego kota z nieszczęściem i pechem. Z całą pewnością znamy co najmniej kilka różnych przesądów dotyczących czarnych kotów. Najpopularniejszym jest na pewno ten, mówiący o nieszczęściu, jeśli czarny kot przebiegnie nam drogę. Czy warto jednak wierzyć w takie przesądy? Dowiedz się więcej o przesądach i symbolice otaczającej czarne mruczki. 

Czarny kot – symbolika 

Jeśli odczuwasz nieprzyjemne uczucie kiedy czarny kot przypadkiem przebiegnie Ci drogę, prawdopodobnie dość mocno zakorzeniły się w Tobie ludowe przesądy dotyczące czarnych kotów. Warto jednak porzucić wiarę w te nieuzasadnione przekonania, szczególnie, że są one mocno uzależnione od kultury, w której żyjemy. Wiesz, że w niektórych kulturach od wieków uważa się, że czarny kot przynosi ogromne szczęście? Na wiele przeróżnych sposobów! 

Czarne koty przynoszą szczęście, nie pecha! 

Koty były od zawsze tajemniczymi istotami, które fascynowały ludzi. Dopatrywano się w nich boskości, ale również złych mocy. W zasadzie nie ma w tym zbyt dużej sprzeczności. Ludzie bardzo często przypisywali złe moce zwierzętom, czy zjawiskom, których nie rozumieli. Najwięcej przesądów urosło wokół czarnych kotów, ponieważ kojarzono je ze średniowiecznym wizerunkiem diabła, a nawet uważano je za jego wysłanników, czy pomocników czarownic. Uważano, że czarne koty mają ścisły związek z magią, przez co stworzyły się przesądy pokutujące do dziś. 

Czarne koty przeżyły prawdziwe piekło w czasach średniowiecza. Były palone, wieszane, topione, obdzierane ze skóry i zamurowywane w ścianach. Zrzucano je także z ratuszowych wież. Zabijano, by zrobić z nich talizmany i sprzedawać ich mumie jako cenne amulety. Wszystko zaczęło się tak naprawdę głównie od papieża Grzegorza IX, który w 1233 roku wydał bullę nakazującą i przyzwalającą na zabójstwa czarnych kotów. Obecnie uważa się, że jego decyzja mogła mieć wpływ na wybuch epidemii dżumy, z uwagi na to, że koty zjadały szczury, które roznosiły drobnoustroje. Przez wytępienie tak ogromnej ilości kotów, szczury zaczęły się niekontrolowanie namnażać i roznosić zarazki. 

Czarne koty tępiono z ogromną gorliwością, szczególnie w okresie Wielkiego Postu. Pomijając kwestię zabijania ich, bo były uważane za pomocników diabła, brano też pod uwagę względy praktyczne, czyli ich miękkie futerka, które zakonnice i księża chętnie nosili. Szacuje się, że w okresie średniowiecza populacja kotów w Europie zmniejszyła się aż o 90 %. Absurdalne przesądy dochodziły do tego stopnia, że kiedy templariusze zostały oskarżeni o herezję, jeden z zarzutów głosił, że potajemnie czczą wielkiego czarnego kocura. 

Reklama

Pamiątki ówczesnego gorliwego tępienia kotów zachowały się do dzisiaj. W katedrze w Canterbury jedna z kolumn jest przyozdobiona rzeźbą kota z kilkoma ogonami. Każdy ogon kończy się głową węża. Epidemia dżumy nieco odwróciła los biednych czarnych kotów. Ludzie połączyli fakty, zauważyli, że mruczki tępią szczury i zaczęli z dużą niechęcią widzieć w nich sojuszników. 

Kolejna fala prześladowań czarnych kotów przypadła niedługo później, bo w XVI wieku, kiedy Kościół oszalał na punkcie tępienia czarnej magii i palenia czarownic. Oliwy do ognia dodało wyznanie pewnej Szkotki. W 1590 roku przyznała się ona do wywołania sztormu. Powiedziała, że wzięła kota, ochrzciła go, po czym do wszystkich członków mruczka przywiązała części ciała martwego człowieka, po czym razem z koleżankami zabrała go na środek morza. Przez to w Wielkiej Brytanii przyjął się zwyczaj zwyczaj zamurowywania kotów w ścianach nowo wybudowanych domów. Uważano, że będą one pośmiertnie odstraszać gryzonie. Natomiast w belgijskim mieście Ypres aż do XIX wieku odbywało się specjalne święto, które kończyło się zrzucaniem kotów z wieży ratusza. Jak widzicie, przez przesądy koty nie miały łatwego życia. Czarne mruczki były wyjątkowo tępione przez wiele wieków, przez co do dzisiaj jest dość mało stricte czarnych kotów. Zazwyczaj kot którego widzimy ma domieszkę białej sierści. 

Jednak tak jak wspomniałam, nie we wszystkich kulturach czarne koty były kojarzone z nieszczęściem. Bynajmniej! Zobaczmy zatem, gdzie patrzono na nie łaskawszym okiem! 

Czarny kot przyciąga bogactwo 

Japończycy uważają, że czarne koty nie tylko przyciągają bogactwo, ale również odstraszają złe moce i demony. Japończycy bardzo cenie sobie postać Maneki Neko, czyli popularnego talizmanu ustawianego w domach, ale też w przestrzeni publicznej. Być może kojarzycie charakterystycznego kotka z podniesioną (często machającą) łapką? To właśnie Maneki Neko! Ma on sprowadzać pieniądze. Figurkę można kupić w dosłownie wszystkich możliwych kolorach, choć każdy kolor symbolizuje nieco inną moc mruczka. Zatem tak jak wspomniałam na początku, czarny kolor ma przyciągać bogactwo, ale również odpędzać złe moce. 

Czarny kot gwarantuje szczęście w małżeństwie 

Jest to jeden z angielskich przesądów. Mówi on o tym, że warto wręczyć pannie młodej czarnego kota w dniu jej ślubu, ponieważ zagwarantuje on szczęście w małżeństwie. Dodatkowo uważa się, że obecność kota w domu ochroni nowożeńców przed wszelkimi złymi mocami. Czarne koty są również dobrym omenem dla singielek w Japonii. Uważa się, że pomagają one znaleźć prawdziwą miłość. 

Czarny kot sprzyja aktorom 

W wielu kulturach uważa się również, że obecność czarnego kota na widowni bardzo dobrze wpływa na grę aktorską. Jeśli czarny kot pojawi się niedaleko sceny, czy nawet teatru w dniu premiery, uważa się to za dobry omen, a artysta może liczyć na sukces swojej roli. 

Reklama

Czarny kot pomaga zapewnić dobre zbiory 

Jest to przesąd występujący w mitologii nordyckiej, w której występuje bogini miłości, płodności i piękna – Freja. Przemieszcza się w rydwanie, który jest ciągnięty przez zaprzęg złożony z dwóch czarnych kotów. Żeby zaskarbić sobie wdzięczność Frei, rolnicy zostawiali na polach miski z mlekiem dla jej kocich ulubieńców. W zamian Freja miała zagwarantować ludziom pomyślne zbiory. 

Koty czarne potrafią doprowadzić do skarbu 

Uważano również, że czarne koty mają niezwykłe moce, które pozwalają im znaleźć skarb. Jeśli słyszeliście o garnku złota na końcu tęczy, możecie śmiało połączyć go z czarnym kotem, uważano bowiem, że jest w stanie znaleźć ukryty skarb. Z kolei francuscy chłopi bardzo długo wierzyli, że czarny kot wypuszczony na rozdrożu, a dokładniej w miejscu, gdzie krzyżuje się pięć dróg, wybierze trasę, która doprowadzi ich do ogromnych skarbów i bogactwa. Jest to kolejny przykład na to, że czarny kot przynosi szczęście i fortunę. 

Czarny kot nagradza za szacunek 

Było to wierzenie szczególnie popularne na południu Francji, gdzie uważano, ze czarny kot zasługuje na specjalne względy. Warto było zatem poczęstować go posiłkiem lub zaoferować mu wygodne posłanie. Szacunek nie był oczywiście bezinteresowny, bowiem uważano, że w zamian za opiekę kot odpłaci się bogactwem i szczęściem. 

Koty czarne pomagają żeglarzom

Brytyjscy żeglarze wierzyli, że obecność konkretnie czarnego kota na podkładzie jest gwarancją bezpiecznej podróży i sprzyjającej pogody. Dodatkowo bardzo chętnie zabierano je na rejsy, ponieważ szybko i sprawnie pomagały rozwiązać problem niechcianych gryzoni na pokładzie (był to układ idealny, prawda? Żeglarze nie musieli martwić się o choroby przenoszone przez gryzonie i ubywanie prowiantu, z kolei koty miały co jeść). 

Reklama
Reklama

Jak widzicie, czarnego kota nie trzeba się bać! Bynajmniej, można się cieszyć, kiedy jego i nasze drogi się skrzyżują. Kolor futra nigdy nie powinien być wyznacznikiem charakteru kota, w końcu nie miał żadnego wpływu na to, jakiego koloru jest jego sierść. Przesądy opierają się przede wszystkim na kulturowych uwarunkowaniach i są dość czarno – białe. 

Przyjęło się, żeby uważać wszystko co czarne, za kojarzące się ze śmiercią i pechem, z kolei białe – ze szczęściem, Bogiem i czystością. Jest to jednak umowna symbolika, która nie powinna nigdy przesądzać o tym, czy adoptujemy jakiegoś zwierzaka, czy nie. Sama mam od kilku lat jedną czarną kotkę i zapewniam, że moje życie i szczęście w żaden sposób na tym nie ucierpiało, bynajmniej! 

Zapisz się na newsletter!

Autor: Maja Magiera

Opiekunka 3 wspaniałych kotek i jednego kochanego pudelka miniaturki. Przyszła behawiorystka, a obecnie studentka ostatnich lat psychologii. Ma nadzieję stworzyć kiedyś dom tymczasowy i uratować od bezdomności, i samotności tyle zwierząt, ile tylko będzie w stanie.

Reklama

Podobne artykuły

Humbaki obrońcami uciśnionych.

Naukowcy obserwowali dziwny wzór w zachowaniu humbaków: wieloryby celowo ratują zwierzęta, na które polują orki. To [...]

Reklama

Czytaj dalej

Sprytny uciekinier.

Sprytna ośmiornica nowozelandzka o nazwie Inky, wymknęła się ze swojego zbiornika z Narodowego Akwarium w [...]

Dodaj komentarz

Reklama