W Japonii grasują niedźwiedzie. Wymyślono robo-wilka, który ma je odstraszyć

W Japonii we wsiach i małych miasteczkach pojawiają się niedźwiedzie. Grasują w okolicach pól uprawnych. Zwierzęta nie obawiają się podchodzić pod domy i nie mają żadnego respektu dla ludzi. Kreatywni Japończycy wymyślili maszyny łudząco przypominające wilki. Robo-wilk ma odstraszać nieproszonych gości.

W spotkaniu z niedźwiedziem nawet samuraj nie miałby żadnych szans. Trzeba było wymyślić coś, co skutecznie odstraszyłoby intruza. Odkryto, że postrachem może być wilk. Nie da się jednak hodować wilków przy domu, dlatego postawiono na robota imitującego wilka. W miejscowości Takikawa, na wyspie Hokkaido w Japonii, notorycznie obserwowano niedźwiedzie wędrujące po okolicy. Odkąd miasto zakupiło robo-wilki, mieszkańcy twierdzą się, że żadnego z nich nie widzieli.

Robot nazywający się Monster Wolf (potwór wilk) ma kudłaty korpus, cztery nogi i świecące czerwone oczy. Przypomina trochę wielki, które możemy zobaczyć w ekranizacji przygód „Pana Kleksa”. Na podstawie przygód Pana Kleksa zostały zrealizowane następujące filmy w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego: Akademia pana Kleksa (1983 r.), Podróże pana Kleksa (1985 r.), Pan Kleks w kosmosie (1988 r.), Tryumf pana Kleksa (2001 r.).

Robo-wilk, gdy wyczuje ruch, zaczyna poruszać głową, migać światłami zamontowanymi w oczach i wydawać 60 różnych wilczych dźwięków. Producent robotów, firma Ohta Seiki, od 2018 roku sprzedał ok. 70 sztuk.

Prawdziwy wilk japoński zamieszkiwał niegdyś wyspy Honsiu, Sikoku i Kiusiu. Utrata siedlisk i kłusownictwo przyczyniły się do jego wyginięcia w 1905 roku. Teraz nie ma już wilków, możliwe, że dlatego niedźwiedzie obawiają się tego nowego, mechanicznego stwora.

Reklama

Będzie potrzebne na pewno więcej tego typu wilków w innych rejonach Japonii, bo niedźwiedzie są naprawdę niebezpieczne. W 2020 roku odnotowano rekordową liczbę ataków niedźwiedzi na terenach wsi i miasteczek, jak podaje japońska stacja telewizyjna NHK. W tym roku doszło do dziesiątek ataków na ludzi, z których dwa zakończyły się śmiercią.

Zapisz się na newsletter!

Autor: Olga Weselak

Właścicielka psa, kota i konia. Instruktorka jazdy konnej z legitymacją Polskiego Związku Jeździeckiego i saddle-fitter. W czasie deszczowej pogody przenosi ślimaki z chodnika na trawnik.

Reklama

Podobne artykuły

Reklama

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Reklama