Dziki kot uciekł z zoo w Poznaniu. Znaleziono go w pobliskim lesie

Reklama

Kot, który uciekł z ogrodu zoologicznego to Manul stepowy. To nieduży gatunek drapieżnego ssaka z rodziny kotowatych. Jego masa to około 2,5 do 4,5 kg, długość od 46 do 65 cm. Ubarwienie od szarego do rudawego. Niewprawne oko może go łatwo pomylić z kotem domowym. Wyróżnia się jednak długim futrem na brzuchu i pręgami na łapach ogonie i głowie. Nie jest agresywny dla ludzi, odżywia się małymi gryzoniami i ptakami.

Kociak wydostał się ze swojej woliery i szybko czmychnął z zoo. Zaszył się w pobliskim lesie, w którym odbywał przygodę swojego życia. Jest zwierzęciem nocnym i samotnikiem, więc ciężko było go namierzyć. Grasowanie po lesie tak mu się spodobało, że przez dłuższy czas był nieuchwytny.

Zoo w Poznaniu od kilku dni szukało kota i prosiło o pomoc w poszukiwaniach mieszkańców z okolicy. Manul to dzikie zwierzę, które nie podejdzie do człowieka i nie da mu się łatwo złapać, dlatego pracownicy prosili tylko o informację, gdzie kot się znajduje. Spłoszony, może uciec jeszcze dalej i oprócz tego, że poszukiwania potrwałyby jeszcze dłużej, to mogłoby mu się coś stać. Manule są zagrożone wymarciem, więc pomimo tego, że nie jest to gatunek, który mógłby zagrozić człowiekowi, to jego złapanie było najwyższym priorytetem.

W czwartek około południa udało się schwytać w końcu uciekiniera. Manul jest już bezpieczny, ale bardzo obrażony. Ewidentnie zasmakowało mu życie na wolności. Podczas eskapady nic mu się nie stało i najwidoczniej dobrze się bawił, a ratujący go opiekunowie popsuli mu całą zabawę.

Zoo otrzymało zgłoszenie o aktualnym pobycie zwierzaka około godziny 10 w czwartek. Pracownicy natychmiast popędzili na miejsce i znaleźli kota, który siedział pod prywatnym samochodem i czaił się na pobliskie gołębie. Żeby go złapać, trzeba było się wczołgać pod auto i siłą stamtąd wyciągnąć. Nie obyło się bez protestów, wściekłych syków i prób gryzienia.

Reklama

Po tej wyprawie kotowaty otrzymał nowe imię – Magellan. Teraz jest już z powrotem w swojej wolierze i odsypia przygodę życia.

Autor: Olga Weselak

Właścicielka psa, kota i konia. Instruktorka jazdy konnej z legitymacją Polskiego Związku Jeździeckiego i saddle-fitter. W czasie deszczowej pogody przenosi ślimaki z chodnika na trawnik.

Reklama

Podobne artykuły

Reklama

Czytaj dalej

Dodaj komentarz